Carnivàle – cyrk na kółkach

11 lat temu stacja HBO, odpowiedzialna za produkcję, o której zamierzam dziś napisać, anulowała ją, tłumacząc się niską oglądalnością oraz zbyt trudną i wymagającą fabułą dla większości fanów. Gdy serial zdjęto i oficjalnie zakończono, znalazło się nagle mnóstwo fanów, którzy zacięcie bronili i domagali się powrotu serialu. Patrząc na różne fora, komentarze na filmwebie, czy innych stronach poświęconych serialom dalej widać jak powiększa się z roku na rok grono entuzjastów tej produkcji. Sam do nich należę i choć nie przepadam za tematyką magii i innych tego typu wytworów wyobraźni to ten serial jest unikatowy, w życiu nie widziałem czegoś tak dziwnego i charakterystycznego. Przedstawiam skarb stacji HBO, która najpierw zaprzepaściła szanse na ogromna popularność tego dzieła anulując je, a następnie popełniła ogromny błąd nie zgadzając się na sprzedaż praw autorskich stacji Showtime, która była zainteresowana ich kupnem. Poznajcie Carnivàle.
Mamy rok 1934, Stany Zjednoczone, czasy wielkiego kryzysu, przerażających burz piaskowych, straszliwych plag, suszy i zarazy. Głównym bohaterem jest Ben Hawkins (Nick Stahl), który po śmierci matki, poszukiwany za morderstwo uciekinier z gangu, dołącza do podróżującej po całym kraju trupy cyrkowców. Od samego początku nie ciężko zauważyć, że każdy z jej członków jest bardzo charakterystyczny i skrywa jakieś sekrety. Po pewnym czasie Ben zaczyna doświadczać dziwnych snów i wizji, które prowadzą go na trop
człowieka o imieniu Henry Scudder, włóczęgi, związanego z cyrkiem wiele
lat wcześniej, okazuje się też, że chłopak posiada jeszcze nie zidentyfikowane i nieopanowane nadprzyrodzone zdolności. 
Serial ma też drugą płaszczyznę wydarzeń, dzieją się one w Kalifornii, gdzie poznajemy tajemniczego kaznodzieję, pastora Justin’a Crowe (Clancy Brown). On także
posiada nadnaturalne moce, dzięki którym może rozkazywać ludziom siłą
woli i ukazywać im ich grzechy w postaci przerażających,
traumatycznych wizji. Justin doświadcza surrealistycznych, proroczych
snów, przypominających te, które śni Ben. W miarę upływu czasu trupa wędruje przez Wielkie Równiny, odwiedza różne miasteczka, gdzie wystawia swoje pokazy, ale kieruje się właśnie do Kalifornii, gdzie nieunikniona jest konfrontacja obydwu bohaterów. 
To właśnie fabuła jest najmocniejszym punktem Carnivàle. Serial od samego początku uwodzi tajemniczością i niespiesznie prowadzoną narracją, nie nudzi jednak w żadnym z odcinków. Serial momentami straszy, czasami bawi, innym razem porusza. Ale w tym wszystkim chodzi o coś głębszego, jest to walka pomiędzy dobrem a złem, jak również walki pomiędzy wolną wolą a przeznaczeniem. Na początku pierwszego odcinka, dyrektor cyrku (karzeł o imieniu Samson (Michael J. Anderson)) wypowiada następującą kwestię:

U zarania dziejów, po wielkiej wojnie pomiędzy niebem a piekłem, Bóg
stworzył Ziemię i oddał ją pod panowanie sprytnej małpy, którą nazwał
człowiekiem… z każdym pokoleniem rodziła się istota światła i istota
mroku… wielkie armie ścierały się nocami w odwiecznej wojnie pomiędzy
dobrem a złem. Były to czasy magii. Szlachetności. I niewyobrażalnego
okrucieństwa. Trwało to aż do dnia, w którym fałszywe słońce wybuchło
nad Trinity, a człowiek na zawsze zastąpił cuda nauką.

To pozwala trochę zrozumieć zamysł fabuły, która i tak jest niesamowicie tajemnicza i zawiła. Cały serial mówiąc bardzo ogólnie polega na walce dobra (młody Ben) i zła (Ojciec Justin). Serial łączy teologię chrześcijańską z wątkami gnostycznymi i masońskimi, szczególnie tymi odnoszącymi się do Templariuszy.

Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do współczesnych, nieśmiertelnych,
idealnych i robiących wszystko najlepiej jak się da bohaterów to w
przypadku tego serialu bardzo się zdziwi. Cyrkowcom bliżej do zgrai
wyrzutków, odszczepieńców, dziwaków często tak
brzydkich czy odmiennych, że miejsca nie zagrzaliby nigdzie indziej. Z
bliska poznajemy kilku z nich, ale jedna postać jest barwniejsza od
drugiej. Całym cyrkiem zarządza karzeł, poźniej mamy ślepca Lodz’a (Patrick Bauchau) romansującego z kobietą z brodą (Debra Christofferson), mechanika Jonesy’ego (Tim DeKay), czy młodą Sofie (Clea DuVall), której sparaliżowana matka pomaga wróżyć z kart. To oczywiście nie wszyscy, bowiem każdy w tej zwariowanej i dziwnej grupie ludzi jest ciekawy.

Podsumowując, jest to bardzo dobry serial, często wymieniany pośród TOP 10 seriali stacji HBO, zdecydowanie na to zasługuje. Muzyka towarzysząca wydarzeniom Justina i Bena dopełnia klimat
całości, a motyw muzyczny z intra pozostaje w głowie tym dłużej, im
więcej odcinków się widziało. Gra aktorska jest na wysokim poziomie, tak skomplikowane postacie są odegrane w należyty sposób. Zdecydowanym plusem produkcji jest fakt, iż nie posiada ona odcinków zapychających, takich, które występują w większości obecnych seriali, w Carnivàle każdy odcinek jest bardzo ważny i wiele wnosi, a pominięcie któregoś przyniosłoby dużą szkodę dla dalszego oglądania. Jedyną wadą serialu jest oczywiście jego anulowanie, miało powstać sześć sezonów , które tworzyłyby trylogię (Trzy Księgi – po 2 sezony każda), autor Daniel Knauf miał wszystko dokładnie zaplanowane. Wiele wątków pozostało nierozwiązanych, na część z nich autor udzielił odpowiedzi, zaś nie które pozostaną tajemnicą już na zawsze. Moja ocena to 9/10, bardzo polecam.

Mam nadzieję, że mój post się spodobał, jeśli tak to byłbym wdzięczny za komentarz. 
Bardzo dziękuję za 4000 odwiedzin i zapraszam ponownie 🙂
Zapraszam na stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/serialowyguru?ref=hl
Zapraszam na stronę na Instagramie: https://www.instagram.com/serialowyguru/

6 Replies to “Carnivàle – cyrk na kółkach”

  1. No dobra, zaciekawiłeś mnie i będę musiał zobaczyć pierwszy odcinek, aby wyrobić sobie zdanie.
    Osobiście uwielbiam takie klimaty. Nie wiem czy słyszałeś o "Preacher" z Cooperem na kanwie chyba komiksu. Też mroczne i mistyczne z dużą dozą ohydy i brutalnych sekwencji:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *