Cyrkowa tragikomedia, w roli głównej Zach Galifianakis

Witam po wakacyjnej przerwie, dzisiaj chciałbym zaprezentować wam bardzo ciekawą produkcję, która patrząc na obsadę powinna być kojarzona z komedią i po części nią jest. Nie ukrywam można się pośmiać, ale jest to też serial smutny. Wyprodukowany został przez Pig Newton oraz FX Productions, a jego pomysłodawcami są Louis C.K., Zach Galifianakis i Jonathan Krisel.
Przedstawiam wam Baskets, czyli opowieść o Chip’ie Basket’sie (Zach Galifianakis), którego odwiecznym marzeniem było zostać klaunem, nie takim zwykłym, lecz zawodowym. Aby spełnić to jedyne i największe marzenie udaje się do Paryża, gdzie podejmuję naukę w Paryskiej Akademii Klaunów. Urywki jego nauki w szkole oraz życia w stolicy Francji przebijają się co jakiś czas w serialu, co jest przyjemną odmianą.
Na ekranie wszystko zaczyna się zaraz po powrocie Chip’a do Stanów Zjednoczonych, konkretnie do miasteczka nieopodal Las Vegas. Wbrew oczekiwaniom, w USA nie tak łatwo kontynuować karierę, w taki sposób, w jaki sobie to zaplanował i w jaki wygląda to w Europie. Zatrudnia się więc na rodeo, jedynym miejscu gdzie potrzebują klaunów.
W międzyczasie poznajemy Marthę (Martha Kelly), agentkę ubezpieczeniową, która w jakiś nie pojęty sposób uczepiła się Chip’a i podąża wszędzie w ślad za nim. Następnie dzięki ich wspólnym wyprawom, czyli tak naprawdę miejscom, gdzie Baskets musi się udać, mamy przyjemność poznać poza Chip’em najciekawszą postać serialu. Panią Christine Baskets (Louie Anderson), tak dobrze przeczytaliście gra ją mężczyzna, ale to nie wszystko, gra ją Ludwiczek (Life with Louie) i wciela się w tą rolę genialnie, dokładnie taką wyobrażam sobie otyłą mieszkankę USA. 
Są to główne i najczęściej występujące postaci, mamy jeszcze brata Chip’a, którego oczywiście również gra Zach, żonę Chip’a Penelope (Sabina Sciubba) i inne mniej ważne osoby. Cały serial opiera się głównie na życiu naszego klauna, wiele w nim niepowodzeń i zawodów, ale zdarzą się też momenty śmieszne i wesołe, choć tych ostatnich jak na lekarstwo. 
Podsumowując, w wielu scenach trochę przypomina The Last Man On Earth, ale to zupełnie inny klimat. Im późniejszy odcinek, tym większe przekonanie, iż Chip jest osobą inteligentną, ale jego zagubienie i naiwność są przerażające. Jest neurotyczny, jego melancholijność i częściowe popadanie w depresję dokładnie zaprzeczają, iż miałaby to być komedia, ale właśnie w wielu scenach to wszystko bawi widza. Wątek małżeństwa też jest w miarę ciekawy, szczególnie, gdy “pannę młodą” poznaje Christine. Martha, genialna, a sposób w jaki traktuje ją główny bohater jeszcze lepszy. Fabuła nie zachwyca, ale wystarczy, że ktoś lubi Zach’a i na pewno dostrzeże plusy tej produkcji, ponieważ to kolejna rola fajtłapy w jego filmografii. Do tego wybitny Louie Anderson, który za tę rolę otrzymał tegoroczną nagrodę Emmy za najlepszą role drugoplanową. Odcinek trwa 20-25min., czyli idealnie, więcej zaczęłoby nudzić, a tak możemy się pośmiać i trochę pozamartwiać. Osobiście nie uważam, żeby te trzy i pół godziny były stracone, odwrotnie cieszę się, że podjąłem się obejrzenia tego serialu i w głębi duszy po cichu czekam na drugi sezon. Moja ocena 7,5/10. Polecam, chociażby z ciekawości.
Mam nadzieję, że mój post się spodobał, jeśli tak to byłbym wdzięczny za komentarz. 
Bardzo dziękuję za 7500 odwiedzin i zapraszam ponownie 🙂

Zapraszam na stronę na Facebooku: https://www.facebook.com/serialowyguru?ref=hl
Zapraszam na stronę na Instagramie: https://www.instagram.com/serialowyguru/
Byłbym wdzięczny, za polecenie mojego bloga nowym czytelnikom.

4 Replies to “Cyrkowa tragikomedia, w roli głównej Zach Galifianakis”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *